Znaki ad

Był w stanie dowiedzieć się, gdzie żyją. Przebudzony przez pukanie mojego ojca, jego kuzyn rzucił się, by zobaczyć, kto to był i natychmiast złożył go w ramiona. Został zbawiony. Mój ojciec był gawędziarzem. Tak jak pamiętał fabułę każdej powieści, którą kiedykolwiek czytał, pamiętał biografie wszystkich swoich przyjaciół i kolegów. Często opowiadał historię życia znajomego, któremu jakoś udało się napompować napięcie, jak gdyby uwidocznił ukrytą nić życia. Nic dziwnego, że ludzie podnieśli się do niego. Jego zdolność do kształtowania opowieści uratowała wiele z jego własnych i innych doświadczeń od znikomości.
Udar okradł mojego ojca z umiejętności mówienia w sposób spójny. Dla nas był to nieomylny znak wskazujący kierunek śmierci. Chociaż do ostatnich 2 dni jego krótkiej hospitalizacji mój ojciec pozostawał w pełni świadomy tego, co działo się wokół niego, miał trudności z poruszaniem językiem. Mógł przytaknąć, wiedział, gdzie jest, jaki był dzień. Gdy przejrzeliśmy alfabet, mógł on sformułować pytania dotyczące naszego dobrego samopoczucia. Ale żeby utrzymać go przy życiu w tym stanie. . . .
Kilka lat wcześniej stracił wiele ze swojej wizji. To także było rodzajem ostrzegawczego znaku: litery książki, którą czytał, nagle przepłynęły przez stronę. Mimo wszystkich wizyt u okulisty, pomimo bolesnych i kosztownych zastrzyków, musiał zrezygnować z czytania i zająć się audiobookami. Nigdy więcej nie będzie w stanie przeglądać gazet lub książek, które wzbudziły jego zainteresowanie. Jego ukochana niemiecka encyklopedia stała nieużywana na półce. Książki, które przysłali mu jego przyjaciele i koledzy z całego świata, szukając jego opinii, pozostały nieprzeczytane. To, co znosił, to jego dowcip, jego opowiadanie – i umiejętność wyrażania swojego przekręconego pesymizmu. Lubił nam przypominać, że podobnie jak jego koledzy Austriacy, zawsze był niezadowolony, bez względu na wszystko.
A teraz jego udar okradł go z jego ostatniego środka wyrażania swego intelektu. Gdyby przeżył, siedziałby zgarbiony w garściach od wózka inwalidzkiego. Jego uszkodzony mózg zablokowałby go od świata, który tak bardzo się objął. Utonie, jak żartobliwie opisał to Jacques Shakespeare, w nieobecność.
I jego wielki męski głos
Zwracając się znowu w stronę dziecięcej góry, rur
I gwizdy w jego dźwięku. Ostatnia scena wszystkich,
To kończy tę dziwną, burzliwą historię,
To drugie dziecinstwo i zwykłe zapomnienie,
Nie ma zębów, nie ma oczu, nie ma smaku, nie ma nic.
Zacytowałem ten monolog z Jak ci się podoba , kiedy zebraliśmy się w szpitalu, 3 dni po udarze mojego ojca, na rodzinne spotkanie. Byliśmy tam wszyscy – lekarze, pielęgniarki, zespół hospicjów, nasza rodzina – aby wyjaśnić i uszanować życzenie mojego ojca. Jako rodzina osiągnęliśmy konsensus, aby wyzwolić mojego ojca z maski tlenowej, sondy nosowo-żołądkowej, IV, maszyn, które go utrzymywały, a zamiast tego, przy pomocy morfiny, pozwolić mu umrzeć w otoczeniu rodziny.
Ale gdzie był mój omen. Trzy tygodnie po śmierci mojego ojca wyruszyłem w samotną wędrówkę. Pomimo mojego zazwyczaj doskonałego wyczucia kierunku, nagle wątpiłem, czy jestem na dobrej drodze
[patrz też: spreżyny talerzowe, magnesy ferrytowe, dentysta Kraków ]

Tags: , ,

Comments are closed.

Powiązane tematy z artykułem: dentysta Kraków magnesy ferrytowe spreżyny talerzowe